Pierwszy dzień lata, w którym na całego rozkręciły się 19-te już z kolei obchody „Dni Miasta Białegostoku”, próbował zepsuć kapryśną pogodą liczne, ciekawe imprezy. Jednak gorąca atmosfera im towarzysząca sprawiła że białostoczanie bawili się doskonale. Tegoroczne obchody były szczególnie uroczyste gdyż zbiegły się z 25 rocznicą odzyskania wolności.
Bogaty jak co roku program zaoferowany przez organizatorów, dostarczył niezapomnianych wrażeń mieszkańcom Białegostoku, oczywiście tym którzy choć w części nich uczestniczyli. Kto w dniach od 20.06 do 22.06. 2014r był pod Teatrem Dramatycznym, na Rynku Kościuszki lub na Plantach, nie mógł ominąć licznych wydarzeń tam odbywających się. Już do stałego repertuaru wszedł Festiwal Katarynek, podczas którego po raz trzeci na Rynku Kościuszki rozbrzmiewały magiczne dźwięki z tych instrumentów.
W sobotę pod Teatr Dramatyczny zajechały zabytkowe piękne samochody i motocykle z różnych epok uczestniczące w Międzynarodowym Rajdzie "Pogoni". Nie trzeba było być znawcą aby ocenić piękne sylwetki i kształty historycznych aut dopieszczanych przez swoich właścicieli- pasjonatów. Wyjątkowym eksponatem był amerykański samochód parowy marki Grout z 1899 roku. Jest to jedyny na świecie taki egzemplarz, który właśnie polski kolekcjoner Pan Bogdan Strzelecki odnowił i sprawił że porusza się jak 115 lat temu.
Kolejną niezapomnianą atrakcją był wieczorny koncert na Rynku Kościuszki.
Na scenie rządziła wyjątkowo energetyczna klezmersko- bałkańska muzyka .
Najpierw publiczność rozgrzał Klezmafour – zespół rozpięty pomiędzy Lublinem, Białymstokiem i Warszawą i właśnie z klezmerskiej tradycji tego regionu czerpiący swoje inspiracje. Podchodzi do nich jednak w sposób zupełnie nowatorski, z punk rockową wręcz energią i bałkańskim szaleństwem.
Po tej gorącej dawce muzyki przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Na scenie pojawiła się serbsko-bułgarska, Orkiestra Weselno-Pogrzebowa i jej lider Goran Bregović. Choć wydawałoby się że jak na orkiestrę- sześciu muzyków, dwie Panie w chórku i sam Goran, to za mało, jednak okazało się że siła w tej ekipie była ogromna i publiczność nie zawiodła się.
Znane utwory z kultowego filmu "Underground","Czarny kot, biały kot" czy "American Dream" odżyły na rynku z nową siłą i sprawiły że nie było nikogo kto choćby nieśmiało nie próbował wystukać nogą tych bałkańskich rytmów. Sam Bregovic był dobrej formie i też świetnie się bawił, dopingując publiczność do wspólnego śpiewania.
Na koniec rozbrzmiał oczekiwany przez większość "Kałasznikow", który na dobre rozgrzał widownie przez co, nie łatwo było Orkiestrze opuścić scenę. Były więc bisy a na koniec tuż przed 24. wystrzeliły fajerwerki co oznaczało koniec imprezy.
Zapraszam do obejrzenia fotoreportażu z niektórych sobotnich uroczystości w których miałem okazję uczestniczyć.

W sobotnie południe wyszło słońce i wraz z nim pojawili się kataryniarze.





Przystanek zabytkowych pojazdów pod Teatrem Dramatycznym uczestniczących w Międzynarodowym Rajdzie "Pogoni".










Amerykański samochód parowy marki Grout z 1899 roku. JEDYNY TAKI EKSPONAT NA ŚWIECIE- w dodatku PORUSZAJĄCY SIĘ!






Zespół Klezmafour rozpoczął wieczorny koncert na Rynku.







Gwiazda wieczoru Goran Bregović ze swoją Orkiestrą Weselno-Pogrzebową.










Okazało się że smutni panowie z trąbkami też potrafią się nieźle bawić i to na trzeźwo!






Autor: Grzegorz Kossakowski